Jak nie zwariować przez dwa tygodnie przed telewizorem czyli rekomendacje filmowe na czas izolacji.

Jednym z moich poważniejszych postanowień jet teraz poświęcenie najbliższych dwóch tygodni na oswojenie się z pisaniem na nowo. Nie chodzi tu o liczbę odsłon i statystyki na blogu. Publikuję tu cokolwiek na tyle sporadycznie, że te praktycznie nie istnieją. Mimo tego, ile daje mi ten czas spędzony z edytorem tekstu, trudno było mi ostatnio znaleźć na tyle spokojny czas i na tyle intymne warunki, aby faktycznie się za to zabrać. Oczywiście mam świadomość tego, że przy dobrej motywacji i zaangażowaniu żadne okoliczności zewnętrzne nie są na tyle ingerencyjne, aby uniemożliwić tę godzinę pełnego skupienia, nawet sama pamiętam te momenty, kiedy było łatwo, ale cóż, u mnie to jednak wieczna walka ze sobą.

Jako że większość z nas te najbliższe dwa tygodnie spędzi przede wszystkim w domowym zaciszu, postanowiłam, na waszą prośbę, sporządzić listę filmów, które pozwolą nam wszystkim przebrnąć przez ten ciekawy okres przyjemniej. Nie jestem filmoznawcą, ani żadnym ekspertem w tej materii. To moja bardzo subiektywna lista, która z pewnością nie przypadnie do gustu każdemu, ale może zainspiruje was do tego, żeby samemu przygotować takie zestawienie i podesłać znajomym. Na pewno będzie im miło, że o nich myślicie.

  1. Moim absolutnym pewniakiem, przy który uchylam to asekuracyjne zapewnienie, że to tylko moja lista, która nie musi przemówić do każdego, jest maraton filmów z Leonardo di Caprio oglądanych w kolejności chronologicznej. Ja wiem, że akurat tutaj będziecie zachwyceni (chociaż pewnie powinnam powiedzieć zachwycone). Jak tylko przebrniecie przez kilka filmów z okresu, kiedy był sympatycznym dzieciaczkiem i dotrzecie do etapu Romea i Julii, Człowieka w żelaznej masce i Niebiańskiej plaży to o matko. Można po prostu rozpływać się przez cały wieczór. Później robi się tylko ciekawiej bo po genialnych Gangach Nowego Jorku i Aviatorze poziom aktorski tylko rośnie. Nawet jeżeli widzieliście te filmy pojedynczo, taka seria to zupełnie inne przeżycie. Tym sposobem macie załatwione w zasadzie całe dwa tygodnie. Ale spokojnie, dopuszczam możliwość, że ktoś może mieć już to doświadczenia za sobą (tak, macie rację, nie dopuszczam możliwości, że kogoś może to nie interesować). Dlatego mam kilka alternatywych propozycji.
  2. Moja kolejny, równie angażujący pomysł, to listy najlepszych filmów wszechczasów. Wszystkie serwisy filmowe takie jak polski Filmweb czy amerykańskie IMDb udostępniają na swoich stronach listy najwyżej ocenianych tytułów. Wiele z nich to starsze klasyki, do których nie każdy z nas miał okazję, czas, czy ochotę sięgnąć, więc nie widzę lepszej okazji. To w zdecydowanej większości bardzo znane (chociaż z nazwy) produkcje, warto więc wyrobić sobie własne zdanie na ich temat. Na Filmwebie znajdziecie listę 500 tytułów, na IMDb ta lista ma ich 250, różnią się między sobą z oczywistych względów. Możecie to przerabiać nawet do końca roku, nie zabraknie propozycji.
  3. Nominacje Oscarowe to niby znany sposób na skomponowanie repertuaru filmowego, ale większość z nas ma ten temat przerobiony tylko na przestrzeni ostatnich kilku lat. A czy zastanawialiście się, jakie filmy były nominowane w 1994 albo w roku, kiedy się urodziliście? Co wtedy kształtowało masową świadomość? A może macie ochotę sprawdzić jakie tytuły zgarnęły statuetkę za najlepszy film rok po roku w latach 80-tych? Przecież to ekstra pomysł, który genialnie poszerza horyzonty nie tylko filmowe, ale i społeczne w wybranych czasach.
  4. Jeżeli na co dzień korzystacie z Netflixa, ale wydaje się wam, że obejrzeliście już wszystko, nawet dla Was mam pomysł. W sekcji Netflix na Filmwebie jest opcja Wybierz za mnie – serwis losuje dla was film lub serial, który wisi na Netflixie. Procedurę możecie powtarzać tak długo, aż znajdziecie coś, czego nie widzieliście. Alternatywą jest strona HBO GO, która proponuje 7 dni testowych bez opłat. To tak jakbyście otworzyli drzwi do zupełnie nowego świata.
  5. Jeżeli z niezrozumiałych dla mnie przyczyn, zależy wam na moich rekomendacjach, nie będę stała na przeszkodzie. W kolejności losowej kilka tytułów, która oceniłam najwyżej – to szerokie spektrum od ambitniejszych produkcji po typowe guilty pleasure, jeżeli po przebrnięciu przez tą krótką listę będziecie mieli ochotę zostawić mi na Instagramie obraźliwy komentarz na temat mojego gustu, może w tych wyjątkowych warunkach przemyślcie trzy razy, czy robienie mi takiej przykrości jest faktycznie konieczne: American Beauty, Podziemny Krąg, Dziecko Rosemary, Frida, Bliżej, Grindhouse, Mr. Nobody, Co nas kręci, co nas podnieca, Hej, Skarbie, Porwanie Michela Houellebecqua, Życie jest piękne, Skandalista Larry Flynt, Siedem, Wszystko o mojej matce, Happiness, Ukryte pragnienia, Godziny, I twoją matkę też, Miasto Boga, Między słowami, Dzienniki motocyklowe, Niczego nie żałuję – Edith Piaf, Mała Miss, Lektor, Człowiek, który gapił się na kozy, Siedem lat w Tybecie i mogłabym tak jeszcze długo, ale i tak nie macie na to wszystko czasu.

Najważniejsze zalecenia: nie oglądajcie apokaliptycznych filmów, filmów o zombie, ani filmów o pandemiach. Odetnijcie się emocjonalnie od takich tematów. Wykorzystajcie ten czas na to, żeby przenieść się w piękne miejsca, przeżyć wzruszające historie albo dowiedzieć się czegoś fascynującego. Produktywność rozumiana jako faktyczne wykorzystanie tego momentu na rzeczy fajne i rozwijające jest milion razy lepsza niż spanie do 12:00 i scrollowanie Instagrama, albo o zgrozo TicToca.

Czekam na Wasze rekomendacje filmowe w komentarzach 🙂

 

8P9A8781-Edit2
fot. @bratosiewicz

4 myśli na temat “Jak nie zwariować przez dwa tygodnie przed telewizorem czyli rekomendacje filmowe na czas izolacji.

  1. Czekasz na komentarze, a tutaj pusto wiec pozwolę dodać coś od siebie, a nóż ktoś się zainteresuje 😉
    1. Maraton filmów Luci Guadagnino: Jestem miłością, Nienasyceni, Tamte dni tamte noce. Doznania wizualne top of The top
    2. Spokojne filmy o życiu z Keira Tj. Begin again i Zeszłej nocy
    3. Marzyciele i Wielkie nadzieje

    Polubienie

  2. Nie jestem ksenofobem ani filmofilem (?) chociaż do filmów, szczególnie obcojęzycznych nie mam przekonania. Owszem, poziom gry aktorskiej ma olbrzymie znaczenie, ale wolę oceniać to na deskach teatru, kabaretu, czy tp. miejsc.
    Nie wiem, czy zauważyłaś, że przedstawienia „na żywo” mają olbrzymią przewagę nad martwym filmem, bo poddają się ewolucji. Np. „Hamlet” w wydaniu Hanuszkiewicza na japońskim motocyklu jest zupełnie czymś innym od pierwowzoru.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s