@nataliakusiak

Która ja to prawdziwa ja?

Budowanie świadomości tego kim i jakie jesteśmy to żmudny proces pełen niespodziewanych zakrętów. Często robimy krok do tyłu tylko po to, aby zrobić dwa do przodu, niestety czasami odwrotnie. Ta droga jest tym trudniejsza, że nie dotyczy tylko umysłu i / lub duszy, ale również ciała. Jedno i drugie nieustannie na siebie wpływa, a co gorsze ciągle się zmienia. 

Zmiana jest naturalną konsekwencją rozwoju, ale nie tylko. Jest też naturalną konsekwencją cykli: miesięcznych, dziennych, rocznych. Podlega im nie tylko ciało, ale również nasz nastrój, czasami można nawet powiedzieć, że osobowość. Zastanawiałyście się kiedyś nad tym, która z nas, to ta ja prawdziwa? Czy ta większa emocjonalność, czasami wręcz rozchwianie przed miesiączką to nadal część mnie, czy może to wcale nie ja, ale hormony? A które moje ciało jest faktycznie moim prawdziwym ciałem? Czy jako swoje akceptujemy tylko to smukłe, poranne? A co z tym wieczornym, pełniejszym – czy to już nie ja bo widzę w lustrze efekt jedzenia przez cały dzień, czy to nadal ja, właśnie taka, jaka jestem? Czy myślę, że jestem wesoła i towarzyska, taka jak jestem latem, kiedy jest ciepło i świeci słońce? Czy to, że wybieram samotne wieczory w łóżku z Netflixem jesienią to kwestia sezonowej chandry, czy to również część mojej osobowości? Ostatnio we mnie coraz więcej takich pytań. 

Wydaje mi się, że każda z nas w procesie dorastania kształtuje sobie w głowie swój obraz, który jest odbiciem tego, jakie chciałybyśmy być, jakie powinnyśmy być. Sporo ostatnio myślę o tym, jakie wzorce kobiet buduje w nas kultura popularna, czego uczymy się oglądając filmy, słuchając muzyki i czytając książki tego głównego nurtu. Myślę, że każda z nas wchodzi w dorosłe życie z obrazem tego, jaki jest ten ideał, który dostanie akceptację innych. Wybieramy więc sobie tę wersję siebie, która jest go najbliżej. Oczywiście z jednej strony to super, że chcemy być “lepsze”, ale z drugiej, ta druga część nas to nadal my. Tak samo pełnoprawne my. Właśnie dlatego to lepsze piszę w cudzysłowie – myślenie tymi kategoriami prowadzi do tego, że zawsze, kiedy nie jesteśmy takie, kiedy nie wyglądamy tak, jak te swoje “lepsze” wersje, czujemy się gorsze, to naturalne. 

Jaka jest droga? Mogę zacząć od zapewnienia, że niełatwa, ale zdecydowanie warta efektu. Prowadzi przez zrozumienie, zaakceptowanie i pokochanie, że każda ja to ja prawdziwa. Ja nadal przemierzam ją dzień po dniu. Czasami widzę progres, ale są dni, kiedy znowu staję na linii startu i zaczynam od zera. O dziwo chyba łatwiej było mi zaakceptować te wszystkie zmiany zachodzące w głowie niż w ciele. Wiem, że są takie dni w miesiącu, kiedy jestem towarzyska i wesoła, ale są też takie, kiedy irytuje mnie każdy telefon. Znacznie trudniej jest mi dać tyle akceptacji temu, co na zewnątrz. Nadal jeszcze wszystkie zdjęcia planuje na poranki i wcale nie tylko ze względu na lepsze światło. Niemniej jednak uważam, że najważniejsze, to dać sobie komfort i czas na tę pracę i naukę. To bardzo delikatny proces, w którym trzeba się sobą zaopiekować na co dzień i pozwolić sobie na błędy. Kiedy jest mi trudno, przypominam sobie, jak niesamowite jest kobiece ciało, co potrafi, jak bardzo jest silne, a nawet przez jakie doświadczenia mnie przeprowadza. Opieka nad nim to też po prostu odpowiedzialność, którą traktuję bardzo poważnie.

Życie toczy się cyklami. Wszystko, co nas otacza się zmienia, więc zmieniamy się i my. Każda wersja mojego ciała jest w takim samym stopniu mną. To zupełnie naturalne, że rano brzuch wygląda inaczej niż wieczorem, to normalne, że piersi wyglądają inaczej przed niż po miesiączce. Tak pracuje nasze ciało i nie jest to przypadek. Te wszystkie procesy przebiegają po coś. Proces trawienia jest w gruncie rzeczy niesamowity, jeżeli pomyślimy o tym w taki sposób, że każda i każdy z nas potrafi z porcji fasoli stworzyć kawałek funkcjonującego mięśnia. Możliwe, że nasza talia musi w tym celu trochę się poszerzyć, ale to naprawdę niewielka niedogodność w porównaniu z całym procesem, który zachodzi wewnątrz nas. Czasem złości mas to, że zimą trochę przybieramy na wadze? Ale to też nie jest przypadek, tak samo jak te hormony, które tworzymy w różnych proporcjach każdego dnia miesiąca. Nasze ciała potrafią niesamowite rzeczy i każda z nas powinna być dumna ze swojego. 

Każda z nas jest jedyną osobą odpowiedzialną za ciało, w którym się urodziłyśmy. Ta niesamowicie sprawna machina, która jednak potrzebuje troski, opieki i zrozumienia, aby nieść nas przez to życie.

Podobało Ci się? Udostępnij! 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj więcej

Która ja to prawdziwa ja?

Budowanie świadomości tego kim i jakie jesteśmy to żmudny proces pełen niespodziewanych zakrętów. Często robimy krok do tyłu tylko po to, aby zrobić dwa do

CZYTAJ WIĘCEJ »

Wszystkiego najlepszego Natalka!!!

STO LAT!!!

dużo miłości i pordóży!

życzą Pati i Dominik